Zespół Szkół Alternatywnych

Facebook

Telefon

Dyrektor szkoły

Pedagog

Numer konta

Numer konta
60 1020 5112 0000 7002 0054 7224

Egzamin maturalny

Wszystko



o maturze 2023

Dni wolne

Dni wolne od zajęć:
14 X
31X
1 XI
11 XI
23 XII - 31 XII
6 I
13 II - 26 II
6 - 11 IV
1 - 3 V
4 - 5 V
8 - 9 V
9 VI
22 VI

Projekt Łazik


Projekt Łazik Księżycowy
SZKOŁA w działaniu

Podręczniki

Listy podręczników



obowiązujących w ZSA

Procedury bezp.

Procedury

bezpieczeństwa.

Politechnika

Zajęcia na

Politechnice

MEN-BS

MEN
Bezpieczna



Szkoła

MEN

List Dolnośląskiego



Kuratora Oświaty

Aktywna tablica

Aktywna tablica

Projekt UE

PROJEKT



'Międzypowiatowa
droga po sukces'

Allianz

Ogólne warunki

ubezpieczenia uczniów

Oferta dla szkoły

ubezpieczenia uczniów

Szkoła w działaniu

Zdawalność matury

Wybierz studia

Pajacyk

Ostatnie artykuły

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło



Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło

Warsztaty graficzne

Newsy

Warsztaty graficzne



13 maja 2011 wszyscy drugoklasiści uczęszczający na zajęcia plastyczne, wybrali się na bardzo ciekawą wycieczkę edukacyjną, której celem była wizyta w Muzeum Papiernictwa w Dusznikach Zdroju. To miejsce o niezwykłej historii i tradycji większość odwiedziła po raz pierwszy, choć byli i tacy, którzy zwiedzali to piękne miejsce kolejny raz. Wyjazd organizowała pani Anna Olbińska, nauczycielka plastyki i wielka miłośniczka sztuki, pragnąca zachęcić młodzież do odkrywania nowych pasji, talentów i zainteresowań. Celem wyjazdu było nie tylko zwiedzenie tego unikatowego zabytku techniki, lecz także wzięcie udziału w warsztatach graficznych, organizowanych przez Muzeum.
Uczniowie mieli okazję zapoznać się z techniką linorytu, polegającą na tworzeniu obrazów za pomocą specjalnie wykonanych matryc, wyciętych z kawałków linoleum. W tym celu każdy otrzymał kawałek materiału i ostre dłuta, którymi nanosił wcześniej przygotowany szkic. Następnie, za pomocą specjalnej prasy, odciskał pomalowane farbą drukarską płytki na papierze. Praca wcale nie okazała się tak łatwa jak początkowo wszyscy sądzili. Wymagała wiele cierpliwości, precyzji i skupienia, ale efekty przerosły najśmielsze oczekiwania! Powstała galeria pięknych i oryginalnych prac, które po wyschnięciu zostały przez wykonawców zabrane do domów.
Po zakończeniu działań artystycznych nadszedł czas na zwiedzanie Muzeum, którego początki sięgają XVI wieku. Można było krótko zapoznać się z historią tego niezwykłego miejsca, obejrzeć wystawy, a na koniec zobaczyć pokaz ręcznego czerpania papieru, z którego słynie dusznicka papiernia. Wycieczka okazała się niezwykle udana, wszyscy zadowoleni i uśmiechnięci wrócili do domów zabierając ze sobą dzieła, które stworzyli oraz niezapomniane wrażenia, których tego dnia nie brakowało.
Już po raz kolejny uczniowie gimnazjum przekonali się, że nauka nie musi być nudna, że wiedzę można zdobywać na wiele różnych sposobów, a ciekawe zajęcia edukacyjne są lepsze niż czas zmarnowany przed komputerem. Wszyscy mają nadzieję, że jeszcze nie raz będą mogli tego doświadczyć.

 

Cierpienia młodego Emo czyli recenzja "Sali samobójców"

Filmy

Cierpienia młodego Emo czyli recenzja „Sali samobójców”


Sala samobójców to podobno jeden z najlepszych polskich filmów powstałych w tym wieku. Jest mroczną opowieścią o depresji, nie radzeniu sobie z własnym “ja” i braku akceptacji otoczenia. To zdecydowanie najpopularniejszy dzieło młodego polskiego scenarzysty i reżysera Jana Komasa. Ów film zaliczono jednocześnie do trzech gatunków: animacji, thrillera i romansu.
A wszystko zaczyna się dość niewinnie… Grupa przyjaciół świetnie bawi się podczas swojej studniówki. Na prośbę dziewczyn i znajomych, dwójka kolegów namiętnie całuje się. Ktoś nagrywa filmik, który zaraz trafia do Internetu - najpierw na youtube, potem na facebooka. Jego bohaterowie wzbudzili sensację, a jednocześnie stali się przedmiotem drwin tym bardziej, że jakiś czas później znów zostają „przyłapani” na kompromitującej scenie. Niedługo później ci sami kumple znów zostają przyłapani na intrygującej scenie. Jeden z nich - Dominik Santorski, to bardzo wrażliwy nastolatek, który nie potrafi sobie poradzić z wykluczeniem z licealnej społeczności. Wszyscy znajomi odwrócili się od niego. Dominik przeżywa koszmar również z powodu braku porozumienia z rodzicami, którzy są ciągle zabiegani. Sam nie jest w stanie sobie poradzić . Zamknięty w swoim pokoju trafia do świata wirtualnego, w którym poznaje Sylwię. Dziewczyna w masce, która pozornie rozumie jego problemy, zdobywa jego zaufanie. Wprowadza go do małej społeczności zwanej “salą samobójców”, której jedynym celem jest dążenie do śmierci. Chłopak przestaje wychodzić z domu, zamyka się w swoim pokoju – jego nowym życiem staje się wirtualna rzeczywistość, aż do czasu odłączenia kabla przez ojca.
Główną rolę gra Jakub Gierszał okrzyknięty odkryciem polskiego kina. I chyba słusznie, bo jest tak przekonujący w swojej roli. Poza nim w filmie pojawia się wielu świetnych aktorów starszego pokolenia. W roli rodziców występują - Krzysztof Pieczyński i Agata Kulesza, w roli psychologa - Kinga Preis. Wirtualną koleżankę Dominika – Sylwię gra Roma Gąsiorowska. Aktorzy dają popis gry na najwyższym poziomie. Słowa uznania należą się również operatorom kamer, którzy dzięki perfekcyjnym zbliżeniom nie pozwalają widzowi pominąć żadnej emocji.
Nasycony mrocznym klimatem, rozmowami o śmierci i wieloma obrazami wirtualnego świata, może zniechęcić część odbiorców. Kolorowa wirtualna sala samobójców wyraźnie kontrastuje z szarzyzną realnego świata, a dodatkowo doskonale podkreśla ją wspaniała muzyka.
Podsumowując, “Sala samobójców” to ukłon w stronę kultury emo. Film odsłania również sfery życia, w których porusza się dzisiejsza młodzież. Niektórzy zapewne są zachwyceni ukazaniem wielu codzienny problemów, a jeszcze inni docenią obraz Jana Komasy za grę aktorską i pierwsze tego typu w Polsce pokazanie wirtualnej rzeczywistości. Jednak największa moc tego filmu drzemie w tym, że nawet po wyjściu z kina zmusza do myślenia i refleksji.
Anita z IB

Jak zostać królem

Filmy

„Jak zostać królem”


Dnia 7 kwietnia 2011r. wybraliśmy się z klasą I „B” na film Toma Hoopera „Jak zostać Królem”. Jest to dramat historyczny opowiadający o losach księcia Yorku, Alberta (Colin Firth). Produkcja ta pochodzi z wytwórni See Saw Films, Bedlam Productions, a jej scenariusz napisał David Seidler. Fabuła koncentruje się na niekonwencjonalnej terapii przeprowadzanej przez logopedę Lionela Lounge'a (Geoffrey Rush). Wydarzenia, które rozgrywały się w ówczesnej Europie są przesunięte na drugi plan.  
Książę Yorku, nieśmiały Albert, jest synem Jerzego VI (Michael Gambon). Po jego śmierci królem zostaje jego starszy syn, Edward VIII (Guy Pearce). Jednak po nie całym roku abdykuje, aby móc spędzić życie szczęśliwie z wybranką swojego serca, rozwódką Wallis Simpson. Władcą Brytanii zostaje Albert, przyjmując imię po ojcu, Jerzy VI. Niestety, jest on bardzo zakompleksionym mężczyzną z wadą wymowy – jąkaniem. Przez to nie potrafi wygłaszać przemówień do narodu. Razem z małżonką szukali pomocy u różnych specjalistów, bez widocznych efektów. Kiedy już Albert stracił nadzieję, jego żona umówiła go na spotkanie z „doktorem” Lionelem Loungiem. Ich relacje od początku są trudne i skomplikowane, ponieważ Lionel jest zwykłym, prostym człowiekiem, niespełnionym aktorem. Jego metody wydają się dziwne dla arystokraty. Ćwiczenia mowy, żonglerka słowna oraz używanie przekleństw dla rozluźnienia mięśni twarzy z początku bardzo irytują przyszłego króla. Jednak gdy kuracja zaczyna przynosić efekty, oboje spostrzegają, że stali się dobrymi przyjaciółmi. Jak to w przyjaźni bywa, nie obejdzie się bez zgrzytów, jednak po nich zawsze przychodzi czas spokoju i rozładowanie emocji. Lounge pomaga mu w najtrudniejszych momentach; gdy przygotowuje się do koronacji, gdy musi wygłosić wojenne orędzie. Wtedy właśnie dopada go największy stres; musi przemówić do całego narodu w sposób przekonujący oraz podnoszący na duchu, w czasach widma wojny oraz potęgi Hitlera. Udaje mu się to znakomicie, jego żona oraz córki są z niego bardzo dumne. Mimo wielkiego zakłopotania oraz przerażenia, król nie traci dobrego humoru; „-Zająkałeś się przy W; -Musiałem to zrobić, aby poznali kto mówi”.
„Jak zostać królem” jest historią o przyjaźni, lojalności i poświęceniu dwóch mężczyzn pochodzących z dwóch różnych światów; król kontra psychoanalityk bez dyplomu. Dopełnieniem gry aktorskiej tego duetu jest wystrój wnętrz. Trzeba również przyznać, że Anglia z lat trzydziestych została bardzo wiernie odtworzona. Jest to królestwo rozdarte między skostniałym konserwatyzmem , a zmianami, których nie sposób zatrzymać. Mimo podzielonych zdań uważam, że na Oscary zasłużyli obaj aktorzy.

Aleksandra kl. I B

"Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł."

Filmy

"Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł."


Rok 1970 to przecież nie tak dawno. Historia tak świeża, a jednak często pomijana w nawale materiału, jaki realizuje się w szkołach - a szkoda! Idąc na film nie zdawałam sobie sprawy z tego, co w zasadzie wydarzyło się 12 grudnia 1970 roku i w dniach następnych na Wybrzeżu. Sam tytuł dawał jednak do myślenia. Przywodził na myśl filmy o wydumanej treści - bohaterstwa pozbawionego realizmu tak dalece, że fabuła przypomina bardziej legendę niż rzeczywistość. Osobiście uważam, że dobrze jest stykać się z takimi treściami, które pomagają w utrzymaniu
i umocnieniu swoich fundamentów moralności i odwagi, aczkolwiek z rzeczywistością niewiele mają wspólnego. Od historii tak bliskiej wymagałoby się jednak prawdy - nie zaś przerysowanego podania o mesjaszach narodu.
Fabuła filmu dzieje się na dwóch płaszczyznach: opowiedziana jest historia zwykłej, polskiej, robotniczej rodziny (Drywów), a także ukazana jest sytuacja całego narodu znajdującego się pod pantoflem komunizmu - zarówno robotników, którzy będą domagać się swoich praw, jak
i ludzi partii, którzy będą postępować zgodnie z założeniami systemu. Pierwszy wątek wprowadza nas w nastrój tamtych czasów - towary sprzedawane na kartki, długie kolejki, ekscytacja rodziny na wieść, że otrzymuje mieszkanie w bloku i proste, ubogie życie, przy jednocześnie ciężkiej pracy. Drugi rozwija zagadnienie rzucone w tytule filmu. Następują po sobie: podwyżka cen żywności
12 grudnia, protest robotników gdańskich 14 grudnia, ogłoszenie strajku powszechnego 15 grudnia, otoczenie Stoczni Gdańskiej przez wojsko 16 grudnia, otwarcie ognia przez wojsko do cywili (wśród których znajdowali się nie tylko robotnicy, ale później także i młodzież) w tytułowy czwartek 17 grudnia i zdarzenie również uwiecznione na filmie - pochód protestujących niosący ciało zabitego w ostrzale mężczyzny, złożone na drzwiach oraz umazane krwią flagi narodowe. Bardzo niechlubną rolę odegrał ówczesny aparat przymusu - milicja. Oczywiście wśród zabitych znalazł się także ojciec rodziny, której dotyczy jeden z wątków filmu - Brunon Drywa. Nie należał on do tej grupy robotników, która protestowała, zwyczajnie wybrał się do pracy, nie doszedł nawet do zakładu oblężonego przez wojsko, gdy otrzymał kulę, która skróciła jego żywot. Jego żona - Stefania Drywa, dowiedziała się jednak o jego śmierci długo po tym jak zmarł. Oto kolejny obraz realiów PRL-u  - władze robiły wszystko, by o tragicznych wydarzeniach z Wybrzeża nie dowiedzieli się ludzie nie tylko w całej Polsce, ale też ci, którzy nie wzięli udziału w zamieszkach. Do dziś nie możemy mieć pewności, że podane liczby zmarłych w grudniu 1970 w wyniku protestów na Wybrzeżu, są miarodajne.   
O samym filmie wiele można by pisać, uważam jednak, że żadna recenzja nie odda prawdziwego wyrazu tego, nie zawaham się użyć stwierdzenia - dzieła. Uważam, że żadne słowa nie oddadzą tego, co przeżywa widz siedząc przed ekranem i śledząc klatka po klatce, jak ludzie bez przerysowanego bohaterstwa, wzniosłej ideologii idą walczyć o swój byt, o to, by mieć za co nakarmić rodzinę, by zwyczajnie móc godnie żyć. Dowód? W trakcie projekcji, cała sala młodych ludzi (zwykle hałaśliwych) w całkowitym milczeniu, wbita w fotele obserwowała, jak na ich oczach powtarzana jest historia tak bliska. "Czarny czwartek" zdecydowanie jest wart obejrzenia. Po pierwsze dlatego, że w szkołach tak mało się o tym mówi (lub wcale), po drugie dlatego, że to nasza historia, po trzecie: bo jest to ambitne kino.
Joanna z IIA

V Powiatowy Konkurs Języka Polskiego

Dziennik

V Powiatowy Konkurs Języka Polskiego


W poniedziałek, 28 III 2011r. w naszej szkole odbył się już po raz piąty, przygotowany przez Panią Dyrektor, Powiatowy Konkurs Języka Polskiego. Wydarzenie to jak zwykle cieszyło się wielkim zainteresowaniem. Przybyli uczniowie gimnazjów z całego powiatu, by rywalizować o miano najlepszego i wygrać cenne nagrody, których oczywiście nie mogło zabraknąć. Konkurs składał się z dwóch etapów – po rozwiązaniu testu gramatycznego kandydaci na zwycięzcę przystępowali do części ustnej. Tematem tegorocznej wypowiedzi była reklama i jej wpływ na młodego człowieka. Wszyscy uczestnicy bardzo starannie przygotowali się do wystąpienia i pomimo zdenerwowania, doskonale poradzili sobie z tym niełatwym zadaniem. Nasze reprezentantki – Paulina Kaczmarczyk z kl. IIIg i Kasia Maruszewska z II g. „a” jak zwykle nie zawiodły i obie znalazły się na podium! Pokonały nie tylko stres, ale i liczne grono przeciwników. Jesteś dumni z dziewczyn i serdecznie gratulujemy im sukcesu!

Szkolny Dzień Sportu

Szkolny Dzień Sportu

 

21 marca, czyli pierwszy dzień wiosny, znany także jako Dzień wagarowicza, jest jednym z ulubionych dni młodzieży szkolnej. Także uczniowie ZSA z utęsknieniem na niego czekają. Tego dnia wszyscy są dla siebie mili, nie ma lekcji i nawet nauczyciele nie wydają się tacy straszni, zwłaszcza, gdy można się z nimi zmierzyć w zawodach sportowych. To chyba główne powody, dla których warto tego dnia przyjść do szkoły. W tym roku panowie wuefiści przygotowali szereg bardzo ciekawych konkurencji sportowych, w których wzięli udział reprezentanci wszystkich klas. Był bieg z przeszkodami, kozłowanie piłki, skoki przez skakankę. Oczywiście nie mogło zabraknąć też innych atrakcji. Największą z nich był mecz siatkówki – uczniowie kontra nauczyciele ZSA. Puchar Dyrektora Szkoły – główna nagroda pozostała w rękach tych ostatnich. Drużyna pedagogów w pięknym stylu pokonała młodzież 2:1 i tym samym, zapewniła sobie mistrzostwo szkoły na następny rok.
Po zakończonych zawodach przyszedł czas na nagrody. Najlepsi otrzymali miłe upominki, a wszyscy biorący udział w zabawie, słodkie batoniki. Następnie, w doskonałych humorach rozeszliśmy się do domów, by cieszyć się pierwszym dniem upragnionej wiosny!

 

Świat dzikiej przyrody widziany lustrzanką...

Świat dzikiej przyrody widziany lustrzanką, kontra to, czego oczy nie widzą, czyli wystawa w trójwymiarze.


We wtorek, 8 marca klasy drugie gimnazjum odwiedziły dwie ekspozycje znajdujące się w kłodzkim muzeum. Były to „Najpiękniejsze fotografie przyrody” oraz „To, co widzisz, nie jest tym, czym myślisz”.
Pierwsza wystawa była prezentacją najpiękniejszych zdjęć dzikiej przyrody zrobionych przez fotografów na całym świecie, które znalazły się na podium w międzynarodowych konkursach. Tematem wszystkich prac była natura, uchwycona jednak w niecodzienny sposób. Zdjęcia wykonane przez prawdziwych mistrzów obiektywu, zwróciły uwagę wszystkich zwiedzających. Były niezwykłe! Wydawały się zupełnie nierzeczywiste i może dlatego, wielu z nas sądziło, że są one zwyczajnym fotomontażem.
Fotografii było wiele, wszystkie piękne, kolorowe i niezwykle ciekawe. Każda miała inną historię powstania. Szczególną uwagę zwróciliśmy na jedną z nich – była naprawdę przepiękna. Przedstawiała niedźwiedzia polarnego, którego fotograf uchwycił, w momencie, gdy padały na niego pierwsze promienie wschodzącego słońca. Na zdjęciu widać tylko czerwony kontur zwierzęcia i jego zdziwiony profil. Prawdziwe arcydzieło!
Kolejna wystawa również była niezwykła, choć zupełnie różna od poprzedniej. Główną rolę odgrywały tu światło i cień. Fluorescencyjne żarówki zrobiły swoje – obrazy widziane w ich blasku były niesamowite, sprawiały wrażenie trójwymiarowych rzeźb i rewelacyjnie pobudzały wyobraźnię.
Obie wystawy zaproponowane przez Muzeum Ziemi Kłodzkiej bardzo nam się podobały. Dzięki takim wyjściom można naprawdę wiele się dowiedzieć i odkryć, że nauka wcale nie musi być nudna i ograniczać się wyłącznie do podręcznika.

Powiatowy Konkurs Języka Polskiego

W zakładce Powiatowy Konkurs Języka Polskiego można już pobrać zarówno arkusz etapu szkolnego jak i klucz do niego.

Czarny czwartek

Filmy

Czarny czwartek


    W zeszłym tygodniu, 3 marca, klasa II gimnazjum wybrała się do kina w celu obejrzenia Czarnego czwartku - filmu, który każdy Polak powinien zobaczyć. A oto kilka słów napisanych przez jedną z uczennic, po obejrzeniu dzieła Antoniego Krauze.
    Historia komunistycznej Polski obfitowała w akty przemocy kierowane przeciwko społeczeństwu. Często dochodziło do łamania wszelkich praw oraz zasad moralnych i etycznych. Dlatego też, filmy o takiej tematyce są dziś bardzo potrzebne, zwłaszcza ludziom młodym, którzy tych wydarzeń nie pamiętają. A nie pamiętają dlatego, gdyż działy się one wiele lat przed ich narodzinami.
    Produkcja kierowana do młodzieży powinna więc dokładnie zobrazować prawdziwe życie w komunistycznym państwie. Czarny czwartek częściowo spełnia te oczekiwania. Pokazując codzienne życie rodziny Drywów, przedstawia okrutną rzeczywistość i ukazuje drastyczną prawdę o warunkach, jakie wtedy panowały w Polsce. Dla większości dzisiejszych piętnastolatków, wychowanych na grach komputerowych i otoczonych centrami handlowymi, jest to zamierzchła przeszłość, a "kawałek salcesonu" i "szynka" tylko w święta, to zupełny szok!
    Film miał jednak przede wszystkim opowiedzieć o strasznych wydarzeniach rozgrywających się na Pomorzu w latach 70. I w tym wypadku odczułam lekki niedosyt. Może producenci nie wzięli pod uwagę, że dla młodych ludzi te fakty z naszej historii nie są zbyt dobrze znane. Suche fakty z lekcji historii nie oddają w pełni charakteru tych strasznych dni.
Po głębszym zastanowieniu i przeanalizowaniu wszystkich "za" i "przeciw", mogę spokojnie stwierdzić, że Czarny czwartek jest filmem wartościowym, godnym polecenia i obejrzenia.

Festiwal Nauki

Festiwal Nauki


    W ostatni dzień przed feriami zimowymi, 11 lutego, po raz pierwszy w historii ZSA odbył się Szkolny Festiwal Nauki. Tego dnia klasy gimnazjalne prezentowały przed swoimi kolegami, nauczycielami oraz zaproszonymi gośćmi różne ciekawostki na temat zdrowego żywienia i nie tylko. Najwięcej wysiłku w przygotowania włożyła klasa II gimnazjum, która pod czujnym okiem p. Ewy Jansy i przy współpracy innych pedagogów, przygotowała bardzo interesujący projekt edukacyjny, dotyczący zdrowego odżywiania się. Pomimo stresu i lekkiego zdenerwowania, uczniowie świetnie poradzili sobie z tym, jakże trudnym zadaniem. Prezentacja wypadła znakomicie i wysiłek kilkumiesięcznej pracy został nagrodzony.
    Na zakończenie przygotowano pyszną niespodziankę - wszyscy goście zostali zaproszeni na smaczne i zdrowe drugie śniadanie, którego autorami byli uczniowie II klasy. Ostatnim punktem programu było przedstawienie w języku angielskim O Królewnie Śnieżce i siedmiu krasnoludkach, przygotowane przez klasę I gimnazjum i p. Kamilę Olszową.
    Szkolny Festiwal Nauki był ciekawym doświadczeniem, wiele nas nauczył i pokazał, jak ważna jest praca zespołowa, mamy nadzieję, że na stałe wejdzie do kalendarza szkolnych imprez.

Festiwal Nauki

Fotogaleria do obejrzenia -> TUTAJ.

Polowanie na czarownice

Filmy

POLOWANIE NA CZAROWNICE



     Odkąd niedawno otworzono w naszym mieście nowe kino, wśród młodzieży zdecydowanie wzrosło zainteresowanie filmem. Także uczniowie naszej szkoły postanowili przekonać się o jego walorach i sprawdzić repertuar. Klasa II gimnazjum  długo zastanawiał się nad wyborem odpowiedniego seansu. W końcu jednak zdecydowała się na jedną z nowości, a mianowicie na film pt. Polowanie na czarownice. Po  jego obejrzeniu zdania były podzielone, nie wszyscy wyszli z kina zadowoleni i w pełni usatysfakcjonowani.
   Akcja filmu rozgrywa się w średniowieczu, a głównymi bohaterami są dwaj rycerze, weterani wypraw krzyżowych, którzy postanawiają zakończyć "karierę" i przestać służyć Kościołowi. Wszystko zaczyna się bardzo interesująco - walka, odwaga i na pozór zupełnie bezbronna kobieta posądzona o zajmowanie się czarami i sprowadzenie zarazy. Zadaniem głównych bohaterów jest dostarczenie jej do pewnego odległego miasta i oddanie w ręce sprawiedliwych sędziów, którzy zadecydują o jej losie.
    Do tego momentu wszystko wydawało się ciekawe, niestety wkrótce zaczęły się "schody" - fabuł zrobiła się nudna i mało prawdziwa. Pojawiły się dziwne stworzenia, które zupełnie zakłóciły obraz i sprawiły, że film zamiast trzymać w napięciu, stał się najzwyczajniej w świecie śmieszny. Nie uszło to uwadze młodych fanów gatunku fantasy, którzy ostro skrytykowali te sceny. I tak po około dwugodzinnej wędrówce wyprawa zmierza wreszcie do celu i po dość krwawej walce dobra ze złem wszystko kończy się szczęśliwie.
     Dość banalna fabuła i niestety kiepski scenariusz nie zachwyciły młodych widzów, a produkcja, która mogła okazać się niezłym kinem wyszła poniżej średniej. Nie polecamy tego filmu miłośnikom fantasy, a tym bardziej fanom Nicolasa Cage'a.
To jednak nie zniechęciło nas i w dalszym ciągu będziemy chodzić do kina, może tylko, zwrócimy baczniejszą uwagę i zastanowimy się chwilę nad doborem repertuaru. W tym celu regularnie przeglądamy stronę naszego kłodzkiego kina.

Wygenerowano w sekund: 0.02
4,624,682 unikalne wizyty