Zespół Szkół Alternatywnych

Losowy numerek dnia

Szczęśliwy numerek:

7

Facebook

Politechnika

Zajęcia na

Politechnice

MEN-GIS

List Minister
Edukacji Narodowej



i Głównego Inspektora
Sanitarnego

MEN

List Minister



Edukacji Narodowej

Projekt UE

PROJEKT



'Międzypowiatowa
droga po sukces'

Allianz

Ogólne warunki

ubezpieczenia uczniów

Oferta dla szkoły

ubezpieczenia uczniów

Dni wolne

Dni wolne od zajęć
Gimnazjum
(2018/2019)

1. 1-2 listopada;
2. 24 grud. - 1 stycz.;
3. 28 stycz. - 10 lut.;
4. 18 - 23 kwietnia;
5. 2 maja;
6. 6-10 maja;
7. 19-20 czerwca;

Liceum
(2018/2019)

1. 1-2 listopada;
2. 24 grud. - 1 stycz.;
3. 28 stycz. - 10 lut.;
4. 18 - 23 kwietnia;
5. 2 maja;
6. 6-10 maja;
7. 19-20 czerwca;

Materiały pomocnicze

Materiały i przybory pomocnicze

na egzaminach w 2019 roku

Dostosowanie LO

Dostosowanie warunków i form

przeprowadzania egzaminu
maturalnego
w 2019 roku

Dostosowanie gimn.

Dostosowanie warunków i form

przeprowadzania egzaminu
gimnazjalnego
w 2019 roku

Instrukcja maturalna 2018

Instrukcja



maturalna 2019

Egzamin gimnazjalny

Zasady egzaminu

gimnazjalnego 2019 r.

Egzamin maturalny

Zasady egzaminu



maturalnego w 2019 r.

Porady maturalne

Poradniki



maturalne

Egzamin gimnazjalny

Zdawalność matury

Wybierz studia

Podręczniki

Listy podręczników



obowiązujących w ZSA

Pajacyk

EFS


Szkoła przystąpiła do projektu Pracownie komputerowe dla szkół, edycja 2007.
Komputery współfinansowane są z EFS.

Ostatnie artykuły

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło



Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło

Dwie nowe galerie zdjęć

Grafiki

W ramach jesiennych porządków publikujemy dwie galerie zdjęć. W jednej przypominamy wydarzenia związane z tegorocznym Prima Aprilis, w drugiej zaś wspominamy przebieg uroczytego apelu związanego z obchodzonym Dniem Edukacji Narodowej. Miłego przeglądania.

 

 

Święto Niepodległości

Obrazy newsów: sn1918.jpeg

 

Święto Niepodległości


„11 listopada to wyjątkowa data, święto odzyskania przez Polskę niepodległości”. Tymi słowami zaczynało się przedstawienie wyreżyserowane przez dwie znakomite polonistki: p.Dorotę Skrobot i p.Agatę Baran, w którym wzięli udział uczniowie naszego gimnazjum
Zawierało wiele faktów historycznych, którymi można było wzbogacić wiedzę o tej uroczystości. Scenografia w pełni oddawała nastrój tego dnia. Aktorzy starali się do perfekcji wczuć się w przydzielone im role. Bezbłędnie wykonali również pieśni patriotyczne, które nieodłącznie towarzyszą temu świętu.
Widownia zgromadzona tego dnia na sali, nagrodziła gromkimi brawami pracę włożoną w przygotowanie inscenizacji. Pod ogromnym wrażeniem była również pani Dyrektor, która oglądnęła program aż dwa razy.
Cała uroczystość miała charakter podniosły i uroczysty, dzięki tak uzdolnionym uczniom i nauczycielom, którzy w ciekawy i niebanalny sposób uczą nas historii o naszym kraju, o Polsce, która powinna być dla nas ważna.

Franciszek z IG

Bitwa Warszawska 1920

„Bitwa Warszawska 1920”

 


„Bitwa Warszawska 1920” to jeden z najhuczniej zapowiadanych filmów tego roku. Jako pierwszy polski film w pełni zrealizowany w technologii 3D, miał być wielkim wydarzeniem w historii polskiej kinematografii. Czy spełnił pokładane w nim nadzieje? Niestety nie. Dzieło wyreżyserowane przez Jerzego Hoffmana rozczarowuje na wszystkich płaszczyznach: od fabuły, poprzez grę aktorską, kończąc na realizacji w trój wymiarze.

Film opowiada historię ułana Janka, który wyrusza na front walczyć z bolszewikami zostawiając w Warszawie swą ukochaną – Olę, artystkę kabaretową jednego z warszawskich teatrów. Wydarzenia tamtego okresu poznajemy w dwójnasób: poprzez sceny ukazujące tułaczkę Janka po Europie oraz przeplatające je ujęcia ze stołecznej estrady, na deskach której Ola prezentuje piosenki mające stanowić komentarz do aktualnej sytuacji w kraju. Niestety, taka kompozycja filmu sprawia, że jest niespójny i chaotyczny. Sceny ze śpiewającą i tańczącą Nataszą Urbańską, która gra główną bohaterkę, wplecione są jakby na siłę, być może miały przesłonić mankamenty w jej grze aktorskiej. Zadziwiający jest fakt, że do filmu, który w założeniach miał być przełomem, Jerzy Hoffman w roli głównej obsadził osobę debiutującą na dużym ekranie i której warsztat przywodzi na myśl aktorki serialowe pokroju Katarzyny Cichopek. Pasuje to, niestety, do przewodniego wątku miłosnego między głównymi bohaterami, który jest równie sztuczny, banalny i przesłodzony jak w produkcjach typu „M jak Miłość”. Co gorsza, spycha na dalszy plan wydarzenia wojenne, które powinny być tu najważniejsze. Sam moment bitwy nazywanej później „cudem nad Wisłą” zagubił się wśród innych epizodów i gdyby nie scena rozmowy Piłsudskiego z Wieniawą, stanowiącą komentarz do zakończonej batalii, nie domyśliłbym się, że najważniejsza bitwa już się odbyła, a na dodatek została wygrana przez wojska polskie.

Dodatkowym mankamentem filmu jest element, który w założeniu miał być głównym atutem „Bitwy…”, czyli efekt trójwymiaru. Nigdy nie byłem miłośnikiem tej technologii, jednak w żadnym innym filmie nie utrudniała mi odbioru równie mocno: sceny batalistyczne były zupełnie nieczytelne i rozmazane. Pomijając ten fakt, trzeci wymiar jest tu zwyczajnie niepotrzebny. W filmie ukazującym ważne wydarzenia historyczne treść powinna być ważniejsza od technicznych ozdobników.

Podsumowując, „Bitwa Warszawska 1920” jest dużym rozczarowaniem i niestety, wpisuje się w polską zależność, że szum medialny wokół filmu jest odwrotnie proporcjonalny do jego walorów artystycznych.

Rada pedagogiczna

Obrazy: rada.gif

Rada Pedagogiczna inaugurująca rozpoczęcie roku szkolnego 2011/2012 odbędzie się 31 VIII 2011r. godz. 12.00.

Dni wolne i zakończenie roku szkolnego

Uwaga!

 

20 i 21 czerwca są dniami wolnymi od zajęć dydaktycznych.

 

Uroczyste zakończenie roku szkolnego 2010/2011  odbędzie się 22 czerwca (środa):

dla klas gimnazjalnych o godz. 9.00

dla klas licealnych o godz. 10.00.

 

Obrazy newsów: schools_out.jpg

Program "Wychowanie przez sztukę" ma już 10 lat!

Dziennik

Program „Wychowanie przez sztukę” ma już 10 lat!


Kontakt ze sztuką stanowi źródło inspiracji, poznania, jest także swoistym narzędziem edukacji. Obecny system nauczania nastawiony jest wyłącznie na rozwój myślenia logicznego. Rozwój artystyczny dziecka słabnie wraz z wiekiem, ponieważ przedmioty ścisłe zajmują tak dużo miejsca w programach nauczania, że wypierają sztukę nie tylko z programów szkolnych, ale także z życia. 
Duże miasta mają łatwy dostęp do ośrodków kultury (teatry, muzea, galerie). W Kłodzku do niedawna nie było nawet premierowego kina. Dodajmy jeszcze trudności komunikacyjne, koszty oraz różny poziom świadomości rodziców, wszak wielu zamiast zabrać dziecko do teatru, woli Mc Donald’s lub zamiast muzea - zwiedzać supermarkety.

 

CZYTAJ WIĘCEJ...

Dzień Dziecka

Dzień Dziecka


Z okazji Dnia Dziecka, 1 czerwca, całe gimnazjum wybrało się na wspaniałą wycieczkę edukacyjną. Jej celem było arboretum w Wojsławicach – piękny ogród botaniczny, pełen niezwykłych krzewów i drzew.
Na miejscu byliśmy o 10 i od razu zabraliśmy się do zwiedzania. Jako pierwszy, obejrzeliśmy pawilon – dawną stajnię, przerobioną na galerię sztuki, w której prezentowali swe dzieła lokalni artyści. Pani przewodnik, która opiekowała się naszą grupą, dokładnie opowiedziała nam historię tego niezwykłego miejsca. Dowiedzieliśmy się, w jaki sposób powstał ogród i skąd wzięły się rosnące w nim rośliny.
Następnie, przeszliśmy do najciekawszej części wycieczki. Każdy mógł nacieszyć swoje oczy widokiem kwitnących rododendronów i azalii, które właśnie o tej porze roku wyglądają najpiękniej. Mieliśmy także okazję z bliska przyjrzeć się roślinom pochodzącym z różnych stron świata, takim jak np. sośnica japońska, czy mamutowiec olbrzymi. Ostatnim punktem programu była wizyta w nowo założonym sadzie czereśniowym. Mogliśmy skosztować pysznych owoców – chluby wojsławickiego arboretum.
Cały ogród sprawiał bajkowe wrażenie, to naprawdę piękne miejsce, które warto odwiedzić. Kwitnące drzewa i krzewy, rabaty z kwiatami, ozdobne stawy i wspaniały sad z pewnością zasługują na zachwyt i uwagę!

Dominika

 

WIĘCEJ ZDJĘĆ 

Warsztaty graficzne

Newsy

Warsztaty graficzne



13 maja 2011 wszyscy drugoklasiści uczęszczający na zajęcia plastyczne, wybrali się na bardzo ciekawą wycieczkę edukacyjną, której celem była wizyta w Muzeum Papiernictwa w Dusznikach Zdroju. To miejsce o niezwykłej historii i tradycji większość odwiedziła po raz pierwszy, choć byli i tacy, którzy zwiedzali to piękne miejsce kolejny raz. Wyjazd organizowała pani Anna Olbińska, nauczycielka plastyki i wielka miłośniczka sztuki, pragnąca zachęcić młodzież do odkrywania nowych pasji, talentów i zainteresowań. Celem wyjazdu było nie tylko zwiedzenie tego unikatowego zabytku techniki, lecz także wzięcie udziału w warsztatach graficznych, organizowanych przez Muzeum.
Uczniowie mieli okazję zapoznać się z techniką linorytu, polegającą na tworzeniu obrazów za pomocą specjalnie wykonanych matryc, wyciętych z kawałków linoleum. W tym celu każdy otrzymał kawałek materiału i ostre dłuta, którymi nanosił wcześniej przygotowany szkic. Następnie, za pomocą specjalnej prasy, odciskał pomalowane farbą drukarską płytki na papierze. Praca wcale nie okazała się tak łatwa jak początkowo wszyscy sądzili. Wymagała wiele cierpliwości, precyzji i skupienia, ale efekty przerosły najśmielsze oczekiwania! Powstała galeria pięknych i oryginalnych prac, które po wyschnięciu zostały przez wykonawców zabrane do domów.
Po zakończeniu działań artystycznych nadszedł czas na zwiedzanie Muzeum, którego początki sięgają XVI wieku. Można było krótko zapoznać się z historią tego niezwykłego miejsca, obejrzeć wystawy, a na koniec zobaczyć pokaz ręcznego czerpania papieru, z którego słynie dusznicka papiernia. Wycieczka okazała się niezwykle udana, wszyscy zadowoleni i uśmiechnięci wrócili do domów zabierając ze sobą dzieła, które stworzyli oraz niezapomniane wrażenia, których tego dnia nie brakowało.
Już po raz kolejny uczniowie gimnazjum przekonali się, że nauka nie musi być nudna, że wiedzę można zdobywać na wiele różnych sposobów, a ciekawe zajęcia edukacyjne są lepsze niż czas zmarnowany przed komputerem. Wszyscy mają nadzieję, że jeszcze nie raz będą mogli tego doświadczyć.

 

Cierpienia młodego Emo czyli recenzja "Sali samobójców"

Filmy

Cierpienia młodego Emo czyli recenzja „Sali samobójców”


Sala samobójców to podobno jeden z najlepszych polskich filmów powstałych w tym wieku. Jest mroczną opowieścią o depresji, nie radzeniu sobie z własnym “ja” i braku akceptacji otoczenia. To zdecydowanie najpopularniejszy dzieło młodego polskiego scenarzysty i reżysera Jana Komasa. Ów film zaliczono jednocześnie do trzech gatunków: animacji, thrillera i romansu.
A wszystko zaczyna się dość niewinnie… Grupa przyjaciół świetnie bawi się podczas swojej studniówki. Na prośbę dziewczyn i znajomych, dwójka kolegów namiętnie całuje się. Ktoś nagrywa filmik, który zaraz trafia do Internetu - najpierw na youtube, potem na facebooka. Jego bohaterowie wzbudzili sensację, a jednocześnie stali się przedmiotem drwin tym bardziej, że jakiś czas później znów zostają „przyłapani” na kompromitującej scenie. Niedługo później ci sami kumple znów zostają przyłapani na intrygującej scenie. Jeden z nich - Dominik Santorski, to bardzo wrażliwy nastolatek, który nie potrafi sobie poradzić z wykluczeniem z licealnej społeczności. Wszyscy znajomi odwrócili się od niego. Dominik przeżywa koszmar również z powodu braku porozumienia z rodzicami, którzy są ciągle zabiegani. Sam nie jest w stanie sobie poradzić . Zamknięty w swoim pokoju trafia do świata wirtualnego, w którym poznaje Sylwię. Dziewczyna w masce, która pozornie rozumie jego problemy, zdobywa jego zaufanie. Wprowadza go do małej społeczności zwanej “salą samobójców”, której jedynym celem jest dążenie do śmierci. Chłopak przestaje wychodzić z domu, zamyka się w swoim pokoju – jego nowym życiem staje się wirtualna rzeczywistość, aż do czasu odłączenia kabla przez ojca.
Główną rolę gra Jakub Gierszał okrzyknięty odkryciem polskiego kina. I chyba słusznie, bo jest tak przekonujący w swojej roli. Poza nim w filmie pojawia się wielu świetnych aktorów starszego pokolenia. W roli rodziców występują - Krzysztof Pieczyński i Agata Kulesza, w roli psychologa - Kinga Preis. Wirtualną koleżankę Dominika – Sylwię gra Roma Gąsiorowska. Aktorzy dają popis gry na najwyższym poziomie. Słowa uznania należą się również operatorom kamer, którzy dzięki perfekcyjnym zbliżeniom nie pozwalają widzowi pominąć żadnej emocji.
Nasycony mrocznym klimatem, rozmowami o śmierci i wieloma obrazami wirtualnego świata, może zniechęcić część odbiorców. Kolorowa wirtualna sala samobójców wyraźnie kontrastuje z szarzyzną realnego świata, a dodatkowo doskonale podkreśla ją wspaniała muzyka.
Podsumowując, “Sala samobójców” to ukłon w stronę kultury emo. Film odsłania również sfery życia, w których porusza się dzisiejsza młodzież. Niektórzy zapewne są zachwyceni ukazaniem wielu codzienny problemów, a jeszcze inni docenią obraz Jana Komasy za grę aktorską i pierwsze tego typu w Polsce pokazanie wirtualnej rzeczywistości. Jednak największa moc tego filmu drzemie w tym, że nawet po wyjściu z kina zmusza do myślenia i refleksji.
Anita z IB

Jak zostać królem

Filmy

„Jak zostać królem”


Dnia 7 kwietnia 2011r. wybraliśmy się z klasą I „B” na film Toma Hoopera „Jak zostać Królem”. Jest to dramat historyczny opowiadający o losach księcia Yorku, Alberta (Colin Firth). Produkcja ta pochodzi z wytwórni See Saw Films, Bedlam Productions, a jej scenariusz napisał David Seidler. Fabuła koncentruje się na niekonwencjonalnej terapii przeprowadzanej przez logopedę Lionela Lounge'a (Geoffrey Rush). Wydarzenia, które rozgrywały się w ówczesnej Europie są przesunięte na drugi plan.  
Książę Yorku, nieśmiały Albert, jest synem Jerzego VI (Michael Gambon). Po jego śmierci królem zostaje jego starszy syn, Edward VIII (Guy Pearce). Jednak po nie całym roku abdykuje, aby móc spędzić życie szczęśliwie z wybranką swojego serca, rozwódką Wallis Simpson. Władcą Brytanii zostaje Albert, przyjmując imię po ojcu, Jerzy VI. Niestety, jest on bardzo zakompleksionym mężczyzną z wadą wymowy – jąkaniem. Przez to nie potrafi wygłaszać przemówień do narodu. Razem z małżonką szukali pomocy u różnych specjalistów, bez widocznych efektów. Kiedy już Albert stracił nadzieję, jego żona umówiła go na spotkanie z „doktorem” Lionelem Loungiem. Ich relacje od początku są trudne i skomplikowane, ponieważ Lionel jest zwykłym, prostym człowiekiem, niespełnionym aktorem. Jego metody wydają się dziwne dla arystokraty. Ćwiczenia mowy, żonglerka słowna oraz używanie przekleństw dla rozluźnienia mięśni twarzy z początku bardzo irytują przyszłego króla. Jednak gdy kuracja zaczyna przynosić efekty, oboje spostrzegają, że stali się dobrymi przyjaciółmi. Jak to w przyjaźni bywa, nie obejdzie się bez zgrzytów, jednak po nich zawsze przychodzi czas spokoju i rozładowanie emocji. Lounge pomaga mu w najtrudniejszych momentach; gdy przygotowuje się do koronacji, gdy musi wygłosić wojenne orędzie. Wtedy właśnie dopada go największy stres; musi przemówić do całego narodu w sposób przekonujący oraz podnoszący na duchu, w czasach widma wojny oraz potęgi Hitlera. Udaje mu się to znakomicie, jego żona oraz córki są z niego bardzo dumne. Mimo wielkiego zakłopotania oraz przerażenia, król nie traci dobrego humoru; „-Zająkałeś się przy W; -Musiałem to zrobić, aby poznali kto mówi”.
„Jak zostać królem” jest historią o przyjaźni, lojalności i poświęceniu dwóch mężczyzn pochodzących z dwóch różnych światów; król kontra psychoanalityk bez dyplomu. Dopełnieniem gry aktorskiej tego duetu jest wystrój wnętrz. Trzeba również przyznać, że Anglia z lat trzydziestych została bardzo wiernie odtworzona. Jest to królestwo rozdarte między skostniałym konserwatyzmem , a zmianami, których nie sposób zatrzymać. Mimo podzielonych zdań uważam, że na Oscary zasłużyli obaj aktorzy.

Aleksandra kl. I B

"Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł."

Filmy

"Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł."


Rok 1970 to przecież nie tak dawno. Historia tak świeża, a jednak często pomijana w nawale materiału, jaki realizuje się w szkołach - a szkoda! Idąc na film nie zdawałam sobie sprawy z tego, co w zasadzie wydarzyło się 12 grudnia 1970 roku i w dniach następnych na Wybrzeżu. Sam tytuł dawał jednak do myślenia. Przywodził na myśl filmy o wydumanej treści - bohaterstwa pozbawionego realizmu tak dalece, że fabuła przypomina bardziej legendę niż rzeczywistość. Osobiście uważam, że dobrze jest stykać się z takimi treściami, które pomagają w utrzymaniu
i umocnieniu swoich fundamentów moralności i odwagi, aczkolwiek z rzeczywistością niewiele mają wspólnego. Od historii tak bliskiej wymagałoby się jednak prawdy - nie zaś przerysowanego podania o mesjaszach narodu.
Fabuła filmu dzieje się na dwóch płaszczyznach: opowiedziana jest historia zwykłej, polskiej, robotniczej rodziny (Drywów), a także ukazana jest sytuacja całego narodu znajdującego się pod pantoflem komunizmu - zarówno robotników, którzy będą domagać się swoich praw, jak
i ludzi partii, którzy będą postępować zgodnie z założeniami systemu. Pierwszy wątek wprowadza nas w nastrój tamtych czasów - towary sprzedawane na kartki, długie kolejki, ekscytacja rodziny na wieść, że otrzymuje mieszkanie w bloku i proste, ubogie życie, przy jednocześnie ciężkiej pracy. Drugi rozwija zagadnienie rzucone w tytule filmu. Następują po sobie: podwyżka cen żywności
12 grudnia, protest robotników gdańskich 14 grudnia, ogłoszenie strajku powszechnego 15 grudnia, otoczenie Stoczni Gdańskiej przez wojsko 16 grudnia, otwarcie ognia przez wojsko do cywili (wśród których znajdowali się nie tylko robotnicy, ale później także i młodzież) w tytułowy czwartek 17 grudnia i zdarzenie również uwiecznione na filmie - pochód protestujących niosący ciało zabitego w ostrzale mężczyzny, złożone na drzwiach oraz umazane krwią flagi narodowe. Bardzo niechlubną rolę odegrał ówczesny aparat przymusu - milicja. Oczywiście wśród zabitych znalazł się także ojciec rodziny, której dotyczy jeden z wątków filmu - Brunon Drywa. Nie należał on do tej grupy robotników, która protestowała, zwyczajnie wybrał się do pracy, nie doszedł nawet do zakładu oblężonego przez wojsko, gdy otrzymał kulę, która skróciła jego żywot. Jego żona - Stefania Drywa, dowiedziała się jednak o jego śmierci długo po tym jak zmarł. Oto kolejny obraz realiów PRL-u  - władze robiły wszystko, by o tragicznych wydarzeniach z Wybrzeża nie dowiedzieli się ludzie nie tylko w całej Polsce, ale też ci, którzy nie wzięli udziału w zamieszkach. Do dziś nie możemy mieć pewności, że podane liczby zmarłych w grudniu 1970 w wyniku protestów na Wybrzeżu, są miarodajne.   
O samym filmie wiele można by pisać, uważam jednak, że żadna recenzja nie odda prawdziwego wyrazu tego, nie zawaham się użyć stwierdzenia - dzieła. Uważam, że żadne słowa nie oddadzą tego, co przeżywa widz siedząc przed ekranem i śledząc klatka po klatce, jak ludzie bez przerysowanego bohaterstwa, wzniosłej ideologii idą walczyć o swój byt, o to, by mieć za co nakarmić rodzinę, by zwyczajnie móc godnie żyć. Dowód? W trakcie projekcji, cała sala młodych ludzi (zwykle hałaśliwych) w całkowitym milczeniu, wbita w fotele obserwowała, jak na ich oczach powtarzana jest historia tak bliska. "Czarny czwartek" zdecydowanie jest wart obejrzenia. Po pierwsze dlatego, że w szkołach tak mało się o tym mówi (lub wcale), po drugie dlatego, że to nasza historia, po trzecie: bo jest to ambitne kino.
Joanna z IIA

Wygenerowano w sekund: 0.09
1,982,957 unikalne wizyty